Nieco linków na początek semestru

Nieubłaganie zbliża się czas, kiedy będę musiał znowu spotkać się z moimi umiłowanymi studentami, by cieszyć się ich obecnością. Tak całkiem poważnie lubię prowadzić zajęcia dydaktyczne, o ile nie jest ich zbyt wiele. Mam niewątpliwy przywilej obcowania z cholernie inteligentnymi ludźmi, z którymi dydaktyka jest samą przyjemnością. Niemniej kluczem jest tutaj o ile nie jest ich zbyt wiele. W tym roku będę miał znacząco więcej zajęć niż zwykle, do tego część z nich otrzymałem w ramach „gaszenia pożarów”, bo nagle okazało się, że nie ma kto prowadzić zajęcia z paru przedmiotów.

Oznacza to mniej czasu na pisanie, co być może okaże się zyskiem dla polskiej kultury (he, he).

Z tego samego powodu miałem mniej czasu na czytanie w tym tygodniu, przez co i linków będzie niezbyt dużo.

Na początek: ludzie pracujący w wywiadach naprawdę nie są geniuszami. Jeżeli ktoś sądzi inaczej, niech przeczyta ten artykuł. Trochę śmiesznie, trochę strasznie.

Drugi link: pisanie recenzji książek to ciężka i niewdzięczna praca. Co gorsza, czasami można trafić na autora, któremu recenzja się nie spodoba. BARDZO nie spodoba.

Po różnych blogach przebiegła ostatnio ekscytująca wiadomość: Rosjanie i Koreańczycy łączą siły, by sklonować mamuty! Jeżeli ktoś jest sceptyczny, to moim skromnym zdaniem ma rację. Żadnego klonowania na razie nie będzie. Jak na razie naukowcy z obu krajów będą współpracować nad badaniem tkanek zwierząt zamrożonych na Syberii. W przyszłości, jak się uzbiera fundusze, może… Póki po wyciśnięciu wody z newsa zostaje tylko szumna nazwa centrum.

I czwarty, ostatni link: super zabawna historia, którą nie wiedzieć czemu niektórzy uznali za prawdziwą. Pewien jajcarz napisał niby-prawdziwy wpis, że odnalazł autentyczną Czerwoną Księgę (no wiecie, tą, którą Tolkien opublikował jako Hobbita), dzięki czemu mógł dokonać nowego tłumaczenia na angielski. Za tłumaczenie został (znowu, na niby, bo historia wymyślona) pozwany przez syna Tolkiena za naruszenie praw autorskich, ale wygrał w sądzie, bo w końcu Tolkien miał prawa do swojego tłumaczenia, a nie do oryginału…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *