Linkownia numer 10 (o ile się nie mylę)

Dzisiejszy zbiór odnośników zaczniemy od ogrodniczej oczywistości: bambusy szybko rosną. W sensie, naprawdę szybko. Niektóre gatunku dosłownie rosną w oczach. no… trochę cierpliwym i spostrzegawczym trzeba jednak być — rosną 0.7mm na minutę.

Drugi — chapeau bas dla troli. Niezbyt sympatycznych troli, pochodzących z 4chan, miejsca ogólnie raczej niezbyt przyjemnego, wylęgarni ludzi, mówiąc łagodnie, politycznie niepoprawnych. Ale tym razem… naprawdę, aż trudno uwierzyć. Otóż trole z 4chan postanowiły, że przekonają lewicę, że znak „OK” (trzy palce proste, kciuk i palec wskazujący tworzą kółeczko) to sekretny znak oznaczający white supremacy. Można by pomyśleć, że nikt nie będzie na tyle głupi, by w to uwierzyć. A jednak. Udało się. Skąd wiem? Bo na twiterze wybuchła burza, w której banda kretynów przekonywała, że ten znak sekretnie pokazywała sekretarka pewnego republikanina.

Jaja jak berety, że tak powiem.

Następnie: quiz. Czy potrafisz odróżnić Sztukę przez duże S (duże Sz?) od bohomazów przedszkolaków? Spróbuj!

Google nas śledzi. Serio serio. Telefon z androidem i przeglądarką Chrome w tle w ciągu jednego dnia przesłała 340 lokalizację telefonu do google’a. Co więcej, rzekomo anonimowe dane Google jest w stanie powiązać z kontem użytkowników na google’u.

Ludzie są głupsi, niż myślicie. W USA 7% badanych nie było w stanie odnaleźć daty, po której prawo jazdy traci ważność. Albo, z innej strony: wyobraźcie sobie proste zadanie: dostajecie graf z wynikami sprzedaży płyt CD różnych zespołów i macie odpowiedzieć na to, kiedy sprzedaż płyty jakiegoś zespołu po raz pierwszy była większa niż sprzedaż innego. Trywialnie proste? Nie dla 8% ludzi (Wg innego badania, nie chce mi się szukać linku).

Open source to piękna idea, u której podstaw leży m.in. przekonanie, że dzielimy się kodem ze wszystkimi, nikogo nie dyskryminując, niezależnie od tego, jak bardzo byśmy nienawidzili ich albo ich poglądów. Developer pewnego oprogramowania postanowił zmienić licencję tak, by oprogramowania nie mogły używać firmy współpracujące z amerykańskim urzędem imigracyjnym (m.in. Microsoft). Wybuchła burza. Skończyło się happy endem. Developera wyrzucono z projektu, zmiany w licencji cofnięto.

I na koniec, optymistyczna wiadomość. Na razie ze Zjednoczonego Królestwa, ale trendy stamtąd u nas też z pewnym opóźnieniem się pojawiają. Sprzedaż ebuków spada, ale rośnie sprzedaż książek papierowych, tradycyjnych. Najwidoczniej młode pokolenie czytelników woli jednak książki podotykać i odłożyć na półkę (i się wcale nie dziwię).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *