Odwieczna tradycja nakazuje, by bloger wstawiał od czasu do czasu zbiór łączy do mniej lub bardziej ciekawych artykułów, zwykle w żaden sposób nie powiązanych ze sobą, ani nawet z tematyką bloga. Jako stary konserwatysta nie mogę się sprzeciwiać tradycji.

Stonehenge jest tajemnicze i starodawne. Z kolei Fridgehenge (link) ma zaledwie kilka lat i nie wiąże się z nim żadna tajemnica. Po prostu pewien Anglik postanowił wykorzystać do czegoś stare lodówki i zbudował z nich replikę Stonehenge.

Koleżanka z wery dzieli się przemyśleniami na temat średniowiecznej sztuki, pełnej metafor, które dzisiaj nas tylko śmieszą.

Continue reading „Silva Rerum albo Las Rzeczy (internetowych)”

Kolejny wpis ściśle techniczny, tym razem bardzo krótki.

Stawiając bloga każdy oczywiście ma nadzieję na miliony odwiedzin każdego dnia – nie mówiąc już o tłumach reporterów błagających o możliwość przeprowadzenia wywiadu. Oczywiście każdy, kto ma jakiekolwiek doświadczenia w prowadzeniu strony wie, że w praktyce blog niereklamowany będzie także blogiem nieodwiedzanym. Przynajmniej początkowo. Patrząc na doświadczenia z moją stroną na google+, nie spodziewałem się więc jakichkolwiek wizyt przez pierwszy miesiąc. Później – sądziłem, że trafi tutaj może z tuzin osób, guglających przypadkowe słowa kluczowe. Wreszcie – znowu, opierając się o moje doświadczenia – zakładałem, że po publikacji opowiadania w Nowej Fantastyce odwiedzi mnie kolejny tuzin, tym razem już szukających właśnie mnie.

Continue reading „Jak się pozbyć fanów z Chin”