Ten blog powstał w najdziwniejszy możliwy sposób.

Otóż, zdarzyło mi się kiedyś bawić w self-publishing. Od dziecka chciałem być pisarzem, najlepiej bogatym – przyznam szczerze, że wizja geniusza docenianego dopiero po śmierci jakoś mnie nie pociągała – po któryś więc urodzinach, przerażony nieuchronnie nadciągającą czterdziestką, postanowiłem przystąpić do spełnienia młodzieńczych marzeń. Napisałem powieść – absolutnie genialną, mówię wam! – wysłałem do kilku wydawnictw i już liczyłem, ile to nie zarobię i ile luksusowych chat sobie postawię za bestseller. O dziwo, nie dostałem odpowiedzi. To znaczy, owszem, Novae Res odpowiedziało, że wydadzą, ale…  za moje pieniądze. Strasznie tym wszystkim urażony (w końcu pisałem genialnie!) postanowiłem, że ja im pokażę i wydam sam, jako ebook!

Tak, wiem. Głupi byłem.

Continue reading „Na każdym blogu jest tak, że ktoś musi zacząć pierwszy”